Oszczędności ocaliły rynek mieszkaniowy

 

Rok 2020 to fatalny okres dla wielu sektorów gospodarki. Szczególnie uderzył w branże turystyczną oraz handel. Jednak był znacznie łaskawszy dla rynku nieruchomości. Tu cios nie był już tak mocny. Co prawda można było zaobserwować spadek cen wynajmu., jednak w dużej mierze było to związane z malejącą ilością ofert wynajmu apartamentów na dni, czy spore inwestycje kapitału w rynek nieruchomości.

W roku 2020 zanotowano historyczny spadek stóp procentowych do poziomu, który jeszcze nigdy nie był tak niski, i to zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Nieruchomości stały się idealną alternatywą dla lokowania swoich oszczędności. Z racji tego, że oszczędzanie na lokatach bankowych przestało być opłacalne, Polacy zaczęli masowo wycofywać kapitał zgromadzony na kontach bankowych czy lokatach.

Według danych w ostatnim kwartale roku 2020 z depozytów bankowych zostało wypłacono około 200 mld zł, z których 10 procent ulokowano w inwestycje na rynku nieruchomości. Zaobserwowano znaczący wzrost zakupu lokali mieszkalnych, który głównie miał na celu ochronę kapitału i pozyskanie w przyszłości zysku z potencjalnego najmu, jak również z chęć zarobienia na długoterminowym wzroście wartości danej nieruchomości.

Jak kształtował się wynajem lokali w 2020 r.?

Początek roku nie był najlepszy dla branży nieruchomości. Zaobserwowano znaczy spadek transakcji, co spowodowało pojawienie się dużej liczby ofert na portalach nieruchomościowych - od lokali na wynajem po mieszkania od dewelopera. Miało to też swoje uzasadnienie związane z sytuacją pandemiczną w Polsce. Wprowadzony na wiosnę lockdown spowodował wstrzymanie ruchu turystycznego. Studenci, z powodu nauki zdalnej, nie potrzebowali wynajmować pokoi czy mieszkań. Również zatrudnienie pracowników sezonowych mocno spadło. To wszystko miało wpływ na znaczący spadek cen najmu i sprzedaży nieruchomości.

Druga część roku okazała się zdecydowanie lepsza dla gospodarki. Znaczący spadek liczby zachorowań na COVID-19 przyczynił się do ożywienia w branży mieszkaniowej, co ośmieliło potencjalnych kupców do dodatkowych inwestycji i wykorzystania oszczędności. Takie zachowanie konsumentów sprzyjało korzystnym negocjacjom cenowym na rynku pierwotnym i wtórnym.

Wśród chętnych do zainwestowania oszczędności popularnym rodzajem inwestycji stał się tzw. flipping, polegający na wyszukiwaniu korzystnych cenowo mieszkań do remontu, dzięki czemu po odpowiednim odnowieniu nieruchomości inwestor może liczyć na stopę zwrotu czasem na poziomie nawet kilkudziesięciu procent wartości nieruchomości. Największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania 2 -3 pokojowe (45-65 mkw). Ze względu na to, że takie nieruchomości są najpopularniejsze, stanowią bezpieczną inwestycję i dają gwarancję na ich szybszą sprzedaż w przyszłości. Wartość tego typu lokali wahała się w przedziale 200 do 500 tys. zł.

Mimo trudnej sytuacji gospodarczej rynek nieruchomości przetrwał, a pod koniec roku wręcz rozkwitł pod kątem inwestycji i ilości sprzedanych lokali. Niepewna sytuacja gospodarcza skłoniła wielu ludzi do inwestycji w nieruchomości, które dzięki potencjalnemu wzrostowi wartości okazały się być lepszym rozwiązaniem niż lokaty bankowe.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz